Muzeum Historii Polski Ilustrowany Kuryer Wojenny
Dzisiaj jest 28 lipca 1926 roku Cena: 2 Mk Imieniny: Ady, Wiwiany, Sylwiusza
Redakcja: Muzeum Historii Polski w Warszawie, ul. Senatorska 35, 00-099 Warszawa, email: info@muzhp.pl

Tu jesteś: Strona główna » Front » Z frontu

Z frontu

(od naszego korespondenta wojennego)  

 

            W miasteczku R., miejscu postoju dowództwa frontu południowo-wschodniego spotkałem kolegów z Warszawy. Uradziliśmy udać się przed dalszą podróżą na front do sztabu dowództwa i tam zorientować się w obecnej sytuacji militarnej.

Po zameldowaniu się u szefa sztabu pułkownika Kutrzeby, cieszącego się opinją jednego z najlepszych oficerów sztabowych w naszej armji, wprowadzono nas do gabinetu generała Rydza – Śmigłego, dowódcy frontu. Po zwykłych słowach powitania gen. Śmigły prowadzi nas do stołu, zasłanego mapami i wskazuje na linię krzywą naszego frontu, objaśnia dyslokację naszych oddziałów, podkreśla słabe miasta, plan dalszej akcji.

Na szereg pytań drastycznych w związku z odwrotem naszej armji, gen. Śmigły odpowiada spokojnie, z pewnością siebie. Lekki uśmiech nie schodzi mu z ust. Sytuacji beznadziejnej nie ma i być nie może. Na moim froncie cofamy się krok za krokiem. Sytuacja dzisiejsza jest tego rodzaju, że możemy  nawet rozpocząć kontrofensywę. Zależni jednak jesteśmy od całości frontu. Armia Budionnego dla starego żołnierza nie byłaby niebezpieczną, w młodym natomiast, o ile znajdzie się na tyłach, budzi niepokój. Oddziały Budionnego w zetknięciu z oddziałami naszej armji nie wytrzymują naporu. Zresztą poszczególne dywizje Budiennego mocno już ucierpiały.

            Pytamy o nastrój wśród żołnierzy. Generał twierdzi, że mylny jest pogląd, jakoby wojsko stanowiło coś takiego, co może być oddzielone jako całość od społeczeństwa. Żołnierz to cząstka społeczeństwa. Dotychczas społeczeństwo nie rozumiało tego, żołnierz był pozbawiony żywego kontaktu ze społeczeństwem, był izolowany. To musi się skończyć. Oddziały ochotnicze, cała akcja ochotnicza prowadzona przez społeczeństwo posiada olbrzymie znaczenie. To, co społeczeństwo czyni musi się odbić i odbije w sposób najbardziej dodatni na nastroju żołnierza. Nastrój w kraju rodzi nastrój na froncie.

            Z żywej, wesołej twarzy gen. Śmigłego bił optymizm, który udzielił się i nam.

            „Proszę panów, cofanie się na Bug, cofnięcie się i na linię Wisły nie świadczy jeszcze o klęsce, jest tylko świadectwem tego, że nie okrzepliśmy należycie. Moment rozpoczęcia przez nas kontrofensywy będzie momentem klęski bolszewików.”

„Robotnik”,  26 sierpnia 1920 r.


Archiwum: