Muzeum Historii Polski Ilustrowany Kuryer Wojenny
Dzisiaj jest 23 października 1926 roku Cena: 2 Mk Imieniny: Edwarda, Marleny, Seweryna
Redakcja: Muzeum Historii Polski w Warszawie, ul. Senatorska 35, 00-099 Warszawa, email: info@muzhp.pl

Tu jesteś: Strona główna » Front » Za Bugiem

Za Bugiem

(Od specjalnego korespondenta wojennego)

 

VII.

 

            Na linji akcji bojowej gen. Rydza-Śmigłego, który szedł prawym skrzydłem od flanku południowego (lewego) bolszewickiego, znajdują się za Bugiem Siemiatycze. Był to ważny punkt do sforsowania, ponieważ leży na linji odwrotu na Drohiczyn bolszewików uciekających pod naporem armji naszej idąc na Węgrów i Sokołów. O drohiczyński przyczółek toczył się więc ciężki bój, który się skończył porażką i wzięciem do niewoli dużej ilości jeńców oraz zdobyciem znacznej ilości taboru.

            Chcąc się poinformować o sytuacji militarnej i dalszej akcji, udałem się do gen. Rydza-Śmigłego, jednego z najdzielniejszych naszych wojaków.

            Gen. Rydz-Śmigły, człowiek pełen wytwornej prostoty przyjął mnie bardzo uprzejmie, udzielając możliwie wszechstronnych informacji.

            Opinja generała o dowództwie rosyjskim jest ujemna. Dowództwo pomimo, że składało się ze sztabowców niemieckich i dawnej armji carskiej, nie domyślało się powodów i kierunku koncentracji armji polskiej, wysuwając dla siebie fałszywe i tak klęskowe wnioski.

            Generał Rydz-Śmigły sądzi, że nacisk komisarzy bolszewickich czyniących to pod wpływem hypnozy politycznej natury, wpłynął na rosyjskie dowództwo, które się podjęło przeprowadzenia tak ryzykownej wyprawy na Warszawę, odsłaniając swój flank południowy.

            Dzięki zdecydowanej, kontrofensywie i energicznej postawie naszego żołnierza który jest pełen dobrego ducha, oczyszczanie terenów od bolszewików idzie w szybkim tempie. Przytem dodaje gen. Rydz-Śmigły – widoczne, że dowódcy rosyjscy potracili głowy, a żołnierz nasz jest pierwszorzędny, pomimo wielkiego zmęczenia walczy dzielnie, jest pełen zapału. Ożywczo i zbawienie wpłynęły na żołnierza wieści z kraju, napływ ochotników, zpoważnienie stolicy.

            Jakich mamy żołnierzy – mówi generał – świadczy to, że np. moja 1 dywizja (wypadowa), gdy otrzyma rozkaz, to można się spokojnie spać położyć będąc pewnym, że o godzinie oznaczonej zostanie dana miejscowość zdobyta i zrobione to co należy.

            Żegnam generała, otrzymując od niego na odejściem zapewnienie, że nasza sytuacja militarna jest obecnie tak dobra jak jeszcze od początku wojny jeszcze nigdy nie była.

 

Robotnik, 2 września 1920 r.


Archiwum: