Muzeum Historii Polski Ilustrowany Kuryer Wojenny
Dzisiaj jest 28 czerwca 1926 roku Cena: 2 Mk Imieniny: Florentyny, Ligii, Leona
Redakcja: Muzeum Historii Polski w Warszawie, ul. Senatorska 35, 00-099 Warszawa, email: info@muzhp.pl

Tu jesteś: Strona główna » Społeczeństwo » Bitwa pod Warszawą

Bitwa pod Warszawą

  Pod Warszawą wre bitwa straszliwa, decydująca. Najeźdźca, który twierdził, że uznaje niepodległość Polski, pragnąłby wedrzeć się do stolicy Polski.

            Dla ogółu i dla dziejów zresztą nie istnieją papierowe dokumenty, papierowe mizdrzenia i papierowe wykręty. Dla narodów i dla dziejów istnieją tylko fakty.

            A faktem jest, że jak w r. 1794 Suworow szturmował do Warszawy, jak w r. 1831 zdobywał ją Paskiewicz, jak w r. 1863 znęcał się nad nią Berg, tak dzisiaj znowu Rosja wali z armat w piersi ludu Polskiego, ażeby wedrzeć się do Warszawy.

            W historji będzie napisane: „Wojska rosyjskie, które z końcem lipca wkroczyły na tereny polskie, w połowie usiłowały zadać Polsce cios w samo serce, dążąc do zajęcia Warszawy”.

            Dawniej carat i dzisiaj carat. Dawniej Sołdat – niewolnik, niezdający sobie sprawy po co każą mu tratować i krwią swoją zalewać pola i łąki polskie – dzisiaj ten sam Sołdat, ten sam niewolnik z nad Wołgi, z Tuły, z Moskwy, Astrachania, niesie nad kraj nasz ogień, okropność wojny, rzeź, pożary i nędzę. Dawniej żołnierz rosyjski szedł też na Warszawę w imię jakichś tam idei (idee tak łatwo robić w gabinetach), dzisiaj również wali w imię jakichś tam idei (produkowanych z niezmierną łatwością i zwrotnością w Moskwie). Lecz idee wtedy tylko zachowują swą życiotwórczą moc, gdy są wcielane w życie. W przeciwnym razie są jako zatruta strawa, która ludzkość jeszcze głębiej spycha w odmęt umysłowy, w bagno pięknych pozorów i cuchnącej treści.

            Albowiem czemże są te wszelkie idee, głoszone przez bolszewików, skoro czyny ich są takie same jak czyny Suworowych, Paskiewiczów, Bergów? Zaprawdę kule Budiennych, Tugaczewskich, czy Brussiłowów, ranią i zabijają tak samo polskiego chłopa i robotnika, a plan zdobycia Warszawy jest identycznie takim samym planem jak plany tamtych. Czymże są idee wolności, plany przeobrażeń – skoro chce się odebrać wolność wielkiemu narodowi, skoro pragnie mu się narzucić rząd samozwańczy, tak samo, jak narzucała go Katarzyna II w osobach nikczemnej pamięci Branickich i Potockich? Czemże wreszcie są te idee, gdy ich teoretyczność widzimy i stwierdzamy w samej Rosji, gdzie niema wolności, myśli, słowa, pracy, krytyki, wyboru, gdzie niemasz dyktatury robotników, a jest dyktatura jednej i to nie licznej partji nad robotnikami. Wszystkie te pomysły wobec nie dającego się najpiękniejszym frazesem zaagitować żywiołu życia, okazały się upiorem myśli, manją doktrynera, frazesem rozpaczliwym, który ani ducha, ni nie żywi.

            Wobec tych faktów, wszelka nadbudowa ideowa wygląda, jak szyderstwo, jak cynizm, jak bełkot obłąkanego.

            Niechajże więc nie dziwią się w swym zimnym egoizmie socjaliści Wschodu i Zachodu iż w hasłach, niesionych nam przez bolszewików wśród łun, gromów armatnich i trajkotania karabinów maszynowych, w „ideach”, rozkrzykiwanych po całym świecie, my, polscy socjaliści, widzimy martwe kwiaty, jakiemu pokryto właśnie grób idei zabitej i skopanej przez bolszewików.

            I głęboko, sumiennie jesteśmy przekonani, że gdyby Niemiec w hełmie nawet czerwonym dobywał się do Paryża, gdyby parł na Londyn, albo Rzym, myśli i uczucia proletarjatów tych narodów były takie same jak nasze.

            A nasze są takie:

            To nie rewolucjonista rosyjski bije szrapnelami nasze domy, sioła i w pierś ludu polskiego, broniącego swej wolności – ale najeźdźca straszny, okrutny, mściwy którego znamy od 2 wieków. To nie idea jakaś wzniosła płynie owinięta na kulce ołowianej, druzgocącej kości polskie, - lecz znany, bezwzględny rosyjski najazd. W łunach i pożarach, szerzonych przez bolszewików w polskiej krainie spostrzegamy nie świt słońca, lecz całun pogrzebowy, którym po raz czwarty moskal pragnąłby okryć Polskę. Co więcej, w zaborczym pędzie rosyjskim na bezsprzecznie polskie ziemie widzimy karykaturalne wynaturzenia idei międzynarodowości, którą z taką zuchwałością szermują bolszewicy, a którą za bijają postępowaniem swem.

            Niechajże duchy dobre świata bronią wszystkie narody przed tak pojętą bratnią miłością ludów, która każe w imię tej idei krwawą przemocą, gwałtem, zbrodnią nakładać jarzmo narodom innym. Z gruntu jest ona fałszywa i musi tylko wzgardę budzić i lekceważenia.

            Bolszewikami nie kieruje żadna nowa idea, lecz stary instynkt zaborczy carskiej Rosji.

            Bitwa pod Warszawą jest bitwą, w której po stronie polskiej stoi prawo do wolności, po stronie rosyjskiej żądza przemocy i despotyzmu.

                                                                                                          Zygmunt Kisielowski.

 

"Robotnik", Centralny Organ PPS, 15 sierpnia 1920 r.

 


Archiwum: