Muzeum Historii Polski Ilustrowany Kuryer Wojenny
Dzisiaj jest 23 października 1926 roku Cena: 2 Mk Imieniny: Edwarda, Marleny, Seweryna
Redakcja: Muzeum Historii Polski w Warszawie, ul. Senatorska 35, 00-099 Warszawa, email: info@muzhp.pl

Tu jesteś: Strona główna » Społeczeństwo » W przededniu...

W przededniu...

            U progu stolicy rozgrywa się wielka scena historyczna naszego dramatu narodowego. Wiadomości, które przychodzą z frontu są dobre i napawają nas pełną i głęboką otuchą. Od kilku dni Warszawa inaczej wygląda. Zniknęła gdzieś Warszawka z jej tanim hałasem, z jej bełkotem, z jej pawim, jakże przygnębiającym pomimo barw i kolorów ogromem pustych słów i próżnych giestów. Nietylko dzieci zapełniają ogrody, w których ćwiczą się ochotnicy. Cudzoziemcy przestają się dziwić, jak to czynili jeszcze miesiąc temu, pod bronią, spotykają z opaskami na ramionach. Jeżeli burżuazja zrozumiała niebezpieczeństwo i obowiązek, cóż dopiero mówić o klasie robotniczej! Ruszył robotnik nasz, ten sam co w roku 1905 i 1908, sam jeden wtedy, szedł na olbrzymia armatę caratu, owiany w słuszność sprawy, dla której życie swoje niesie w ofierze. Jeden z wielkich budowniczych kościoła w piątym wieku naszej ery mówił: gdzie skarb twój, tam i serce twoje. Nasza klasa robotnicza, świadoma walki w całkowitem poczuciu praw i obowiązków swoich, niby naturalnym heroizmem wiedziona, zwróciła się w tej chwili całkowicie do w stronę obrony stolicy. Jej serce jest tam, gdzie jest jej skarb najcenniejszy. Skarb bezcenny wojsko.

            W chwili, gdy przychodzi na świat, poczęta z miłości najczystszej a ofiary bez granic, nasza Polska Partia Socjalistyczna, założyciele jej już blisko trzydzieści lat temu wypisali na jej kamiennych tablicach wyrazy: Walka z najazdem – Niepodległość całej, nieumniejszonej zaborami Ojczyzny. Tylko w niepodległej, tylko w wolnej Ojczyźnie można budować ten świat cudowny, w którym nie będzie wyzysku, ani niewoli, ani pasożytów, ani magnatów, gdzie wolny człowiek, z więzów oto wyzwolony, będzie żył i pracował. Gdzie zbożna praca wszystkich, wszystkim umożliwi korzystanie z dóbr kultury, dziś dostępnych tylko nielicznym, przeważnie pasożytniczym tylko grupom społecznym. Tylko w warunkach walnej, całej, niepodległej Ojczyzny można będzie dokonać tej zasadniczej przemiany społecznej, która nazywać się będzie rzeczpospolitą socjalistyczną.

            „Gdzie skarb twój, tam i serce twoje”. Dlatego ginęli na szubienicach caratu najszlachetniejsi przedstawiciele świata robotniczego: dla wolnej i niepodległej ojczyzny, dla realizacji ideału ginęli Okreja, Kopiś, Karon, Szulman. A obok nich ginęli przedstawiciele inteligencji pracującej. Dla niej tysiące szły w daleką drogę syberyjską, szły na męki katorgi, na nędzę, na poniewierkę, traciły życie i zdrowie. W końcu 1918 roku ten ideał zaczynał się urzeczywistniać. W bólach Wielkiej Wojny rodzić się zaczęła Niepodległa Polska. Zdawało się niektórym, że była dziełem cudu nadprzyrodzonego. Że podarowały ją nam nieba, te same ,co w bajce arabskiej pobożnemu Mahmedowi składały co dnia rano złote jajo w turbanie. Wilki poeta mówił, że zdobyć trzeba to, co posiadać chcemy, że nie wystarczy nigdy sam fakt posiadania z łaski Boga czy człowieka. Zdobyć to znaczy walczyć. Dziś toczy się walka o oto, co nam dała wojna, co nawet zapisane zostało w Wersalu i stwierdzone podpisami najpewniejszymi, jakie istniały przed rokiem, na rynku politycznym świata. Dziś toczy się walka o samo istnienie nasze, nie o takie czy inne granice, o linję tej czy innej rzeki, o samo istnienie nasze jako państwa wolnego, niezależnego, niepodległego anie Wschodowi, ani Zachodowi. Nasza klasa robotnicza zrozumiała, o co chodzi. Że nie chodzi o to, do kogo będą należał latyfundja Litwy i Ukrainy, że nie chodzi o cukrownie Podola, o eksploatacje lasów na Białej Rusi, ale że chodzi o płomień nieśmiertelny Życia zbiorowego. Zerwała się, aby go bronić, aby go wyratować z potopu.

            Nie powiedziała: „co nam do Hekuby! Bliższa ciału koszula, niż kamizelka! Interes klasowy jest jedynym, który nas obchodzi! Interes walki z kapitałem jedynym, który nas może do czynu pobudzić i do szeregu powołać!” Ta klasa robotnicza pomimo wszystkich rozczarowań, jakie jej dały nasze rządy burżuazyjne, klasowe, egoistyczne, wyłączne i nieszczere rządy biskupów i kapitalistów,obszarników w rodzaju dynastji Grabskich i Saydów, czy Sapiehów, czy Leszczyńskich, spekulantów cukrowych i tych innych co za rządami stoją i mu radzą i czynami jego kierują, tych różnych monolgnorów w fioletach i karmazynach – ta również klasa robotnicza zrozumiała cele i drogi dzisiejszej chwili historycznej. Zrozumiała, jaką jej Historja wyznacza roląi jakie drogi prowadza do spełnienia tej roli ofiarnej. Stanęła murem.

            „Wolność albo śmierć!” mówią do narodu szeregi zdeterminowanej klasy robotniczej.

            Klasa robotnicza broni dziś skarbu swego z bronią w ręku. Broni Ojczyzny. Niepłonną żywią nadzieję, że obronną wyjdzie z potrzeby ręką i że niedaleka jest chwila, kiedy naród wolny od najazdu i od wojny zacznie leczyć rany swoje, zacznie budować to, co zostało zniszczone, spalone, unicestwione.

            Gospodarz tej ziemi, chłop i robotnik powiedzą wtedy swoje ważkie, decydujące słowo. Nie dadzą więcej rządzić Polską, szlacheckim przedstuletnim folwarkiem. Myśl robotnicze, klasowo zorganizowana, nie jest myślą siedemnastego, ani osiemnastego stulecia. Myśl ta wiąże się organicznie z Zachodem. I Polska musi stać się ogniwem w łańcuchu państw nowoczesnych, na Prawie, na Wolności, na Równości opartem. Dziś nie czas wdawać się w bliższe rozważanie tej przyszłej konstytucji, nowej, powojennej Polski. Przyjdzie chwili po temu odpowiednia. Dziś wystarczy powiedzieć, że nie wyobrażamy sobie, aby ta Polska po wojnie miała i mogła być Polską Paderewskich i Dmowskich, ich kljentów i nobiletów.

            Robotnik, życie dając, marzy! On spełni swój obowiązek do końca, nie oglądając się na ofiarę, królewską miarą bez rachunku dając krew i życie swoje. Niechaj pamiętają o tym Marzeniu twórczem i czującym ci którzy dziś losom Ojczyzny przewodzą.

 

"Robotnik", centralny organ PPS, 17 sierpnia 1920 r.


Archiwum: