Muzeum Historii Polski Ilustrowany Kuryer Wojenny
Dzisiaj jest 28 czerwca 1926 roku Cena: 2 Mk Imieniny: Florentyny, Ligii, Leona
Redakcja: Muzeum Historii Polski w Warszawie, ul. Senatorska 35, 00-099 Warszawa, email: info@muzhp.pl

Tu jesteś: Strona główna » Społeczeństwo » Głos... Bismarcka.

Głos... Bismarcka.

Rozmowa tajemniczego ducha ze słynnem medyum warszawskiem.  

Warszawa, 31 sierpnia  

Niejednokrotnie już notowano w prasie nadzwyczaj ciekawe zjawiska medyumiczne, wywoływane na seansach dr. Habdanka, autora wielu publikacyi „Z tajemnic ducha”. Rozmowy duchów z medyum dr. Habdanka noszą charakter wysoce literacki i zdumiewają głębokością myśli.

 

Gazeta Warszawska” zamieszcza urywek protokołu jednego z ostatnich seansów. Medyum (pani Domańska) słyszy i to z za świata głos i powtarza słowa, któreby przypisać można-Bismarckowi.

Oto relacya „Gazety Warszawskiej”:

            Jesteśmy pod wrażeniem rozgromu hord bolszewickich i ciągłym zwycięstw naszej armii. Robimy na ten temat uwagi nasze z panią Domańską, która trzymając rękę na ekierce, w pewnej chwili poczyna mówić!

...Polacy!... Lękam się, by upojeni zwycięstwami nie zapomnieliście czuwać i czuwać. Zwłaszcza w politycznym kierunku uwaga wasza dziesięćkroć silniej natężoną, by kunktatorstwo wrodzone nie zepsuło tego, co krwią zdobyte, bo tem się wszystko niestety, u was kończy...

            Pamiętajcie i liczcie się z tem, że zaczną schlebiać ci, których wam należy strzedz się najbardziej... Nie dajcie się oplątać siecią zdradliwych słów... Czuwajcie!

            Byliście jak liście rozsypane jesienią historyi, a wtłoczone w ziemię przez harde stopy najeźdźców... Ale po jesieni następuje wiosna... Wasz rozkwit dopiero w pąku... Baczcie, byście złych wichrów sami nie zwrócili na wasze dni młode wiosną, acz stare historyą...

            Gdybym chciał podkreślić historyczne daty wasze, dziejopisarz byłby w poważnym kłopocie, bo co dziesiąty wiersz byłby zaznaczony mocną kreską waszego tryumfu, nawet w upadku... Ale gdybym z treści owej chciał wyciągnąć korzyść płynącą z owych świetnych kart narodu, byłbym znów – ja – w poważnym kłopocie... I w większym jeszcze jestem kłopocie jak wam podać mojego nazwisko, o które zapytujecie, bo brzmieć będzie dla was nie tylko obco, lecz nawet wrogo, gdyż jestem Niemcem z pochodzenia. Miałem dla was tyle nieprzyjaźni ile dzisiaj podziwu i uwielbienia... Nie – nie powiem wam kto jestem... Bo nie śmiałbym nawet wejść przejść przez te wrota cudu i tą drogą mówić do narodu waszego... Niechaj zostanę u wrót Światła Jerozolimy!

            Gdy naród mój, jako naród, przestanie już istnieć, gdy zginie pogrzebiony w swej własnej pysze i zapamiętałości, wtedy już śmiało przyznam się kim byłem za życia... Wierzcie mi, że to się stanie niedługo... - jeszcze zdążycie!...

            Ach, gdybyś wiedział, kim byłem za życia!... Umyślnie nie wypowiadam się tak, jakbym się mógł wypowiedzieć, gdyż zbyt łatwo zrozumieli byście kto mówi... Jam chciał zmienić terytoryalnie powierzchnię Europy, jak pionki na szachownicy – ale ręka Pana zaciążyło nade mną... Wielki błąd zaślepienia mścił się na mnie... wśród nocy bezsenny jam widział upadek Niemiec...

            - Jakto za życia jeszcze? Tak – i wszystko to już przeżyłem... Przebaczenia!...

            - Pani Dom. zmęczona i wyczerpana zmuszona jest odpocząć

            Po chwili:

            - Ponieważ oryientowałem się nieco w polityce za życia, pozwolę sobie dawać rady w tym kierunku, jako zadośćuczynienie za wszystko uczynione zło – bo zrozumiejcie, że moją klątwą jest, że muszę się przyczynić do upadku Niemiec...

            - To stokroć cięższa męka nad wszystkie piekła, jakie wymyśliła ludzkość!...

            ...Żegnajcie!...

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 2 września 1920 r.

 


Archiwum: