Muzeum Historii Polski Ilustrowany Kuryer Wojenny
Dzisiaj jest 23 października 1926 roku Cena: 2 Mk Imieniny: Edwarda, Marleny, Seweryna
Redakcja: Muzeum Historii Polski w Warszawie, ul. Senatorska 35, 00-099 Warszawa, email: info@muzhp.pl

Tu jesteś: Strona główna » Społeczeństwo » Chłopi w walce za Ojczyznę

Chłopi w walce za Ojczyznę

       Chłop polski nieraz ratował Ojczyznę w potrzebie. Za małego ciałem, lecz wielkiego duchem króla Władysława Łokietka, który to przed nieprzyjaciółmi za granicę uciekać, a później chronić się w niedostępnych skałach Ojcowa musiał, ratowali chłopi króla, ukrywając go przed wrogiem i żywiąc swymi własnymi, prostymi pokarmami. Pod opieką chłopów przetrwał król burzę, która szalała nad Polską, skupił siły i wypędził wroga przecz z kraju, jednocząc Polskę, przez długie lata na drobne rozbitą księstewka.

        Za czasów Jana Kazimierza znów spadła na Polskę straszna klęska: zalał ja potop nieprzyjaciół, z których najliczniejsi byli Szwedzi. Król musiał uciekać z kraju. We wszystkich grodach z wyjątkiem Częstochowy gospodarzyli Szwedzi. Zajęli Warszawę, zajęli Kraków. Przechodząc po wawelskich grobach królewskich na widok grobowca króla Władysława Łokietka, rzekli dumnie: „Ten król wrócił, ale teraźniejszy nie wróci”. Tacy już byli pewni zwycięstwa. Lecz się pomylili. Szczęście zmienne, a Bóg cudowny. Wrócił król Jan Kazimierz od strony węgierskiej do Polski . Wprowadzili go do kraju polscy górale, którzy w obronie króla ciupagami bili psubratów Szwedów. Król, przejęty do głębi, skoro dostał się do Lwowa, ślubował w katedrze, że chłopa weźmie w obronę. Ale tak Jan Kazimierz, jak też jego następcy zapomnieli o tych ślubach. Chłop musiał pracować dalej w jarzmie pańszczyzny.

       U schyłku Rzeczpospolitej polskiej znalazł się człowiek mądry, Tadeusz Kościuszko, który zrozumiał, iż siła państwa leży pod chłopską siermięgą. Wezwał on lud do obrony Ojczyzny, nadając równocześnie manifestem połanieckim chłopu jakie takie prawa. Zerwał się lud, chwycił za kosy na wezwanie naczelnika i sprawił Moskalom weselisko krwawe. Niestety, Kościuszko ciężko ranny, dostał się do niewoli. Razem z Naczelnikiem upadła jego idea. Zresztą przyszły rozbiory Polski, jej polityczna śmierć i złożenie do grobu.

       Jednak mimo, iż na ciele Polski legły trzy ogromne bestje: Moskal, Niemiec i Austriak, które wysysały z niej ostatnią krew, nie przestaliśmy wierzyć, że Polska nie zginęła. W zmartwychwstanie Polski wierzyło wszystko co polskie, wierzył także chłop. W długie zimowe wieczory opowiadano nieraz przy kądzieli, że gdzieś pod wielkiemi górami, zdaje się pod Tatrami, leżą śpiący rycerze. Co roku, raz na rok, podobno podczas sumy w Wielką Niedzielę, brzęknie ich wódz zbroją, zbudziwszy się ze snu i pyta czy już czas. Odpowiadają mu , że jeszcze nie czas, więc śpi dalej z swoim hufcem zaklętym. I nie będzie Polska wolną, dopóki ci zaklęci rycerze nie ruszą na jej obronę. Na takie mowy przechodziły po dzieciach, siedzących w kącie i grzejących się u ogniska, ciarki, lecz nikt nie wiedział, co to są rycerze, kiedy wyruszą. Legenda była niedokończoną.

       To, cośmy słyszeli w naszem dzieciństwie, dziś przezywamy. Śpiący rycerze, to lud wiejski, uśpiony dotychczas i nie zdający sobie w całości sprawy ze swego posłannictwa. Dziś na hasło – chłopa prezydenta ministrów ocknęli się ci śpiący rycerze z wiekowego letargu, nadszedł ich czas, ruszyli na obronę Polski. Ziściła się przepowiednia. Hosanna! Polska będzie ocaloną! Przed naszemi oczami dzieje się ogromny cud !

        Nadszedł dla nich czas. I jakżeż ten czas jest inny od dawniejszego. Trzy bestie poskromione. Zmartwychwstała Polska, lecz to już nie ta dawna grzesznica szlachecko – pańszczyźniana, lecz Polska, którą oczyściły czyściowe katusze, Polska, która odcierpiała grzechy, ludowa. Władzę zwierzchniczą sprawuje w niej Sejm, złożony w znacznej większości z przedstawicieli ludu, na czele rządu, złożonego z przedstawicieli wszystkich warstw narodu, stoi chłop Wincent Witos, władztwa ludu symbol i zrealizowanie. Więc, jeżeli chłop bronił Polski pańszczyźnianej, to dziś tem więcej spadł na niego ten obowiązek. Chłop to zrozumiał i w tem leży gwarancya  naszej siły i niepodległości.                                                  

Franciszek Piątkowski 

„Piast” 19 września 1920 r.


Archiwum: