Muzeum Historii Polski Ilustrowany Kuryer Wojenny
Dzisiaj jest 23 października 1926 roku Cena: 2 Mk Imieniny: Edwarda, Marleny, Seweryna
Redakcja: Muzeum Historii Polski w Warszawie, ul. Senatorska 35, 00-099 Warszawa, email: info@muzhp.pl

Tu jesteś: Strona główna » Społeczeństwo » Teatr i Muzyka

Teatr i Muzyka

Teatr Polski. „Klub kawalerów”, krotochwila w 3-ch aktach Michała Bałuckiego.

Trudno zrozumieć, dlaczego Warszawa karmi się farsami francuskiemi, uważając ja za najlepsze wyroby w tej gałęzi przemysłu literackiego. Farsa ma na celu ubawić widza i nic więcej. Otóż w literaturze polskiej są dziesiątki fars, które wzbudzają ze sceny tyle wesołości, co francuskie farsy, a przytem mają tę zaletę, że są bardziej zrozumiałe, działają bardziej bezpośrednio swem środowiskiem i charakterami, tkwią w otoczeniu polskiem i są tego otoczenia odbiciem.

Na przedstawieniu „Klubu kawalerów” publiczność od pierwszej sceny nawiązuje nić sympatii ze sceną i sympatia ta zostaje do końca. Albowiem Bałucki jest rzeczywiście bardzo poczciwy, mieszczańsko łagodny i pogodny, nieco ciężki i niefrasobliwy, sentymentalny i moralizujący. Ale przytem szczerze zabawny, panujący nad sceną i wcale nietuzinkowy obserwator codziennych trosk i kłopotów mieszczuchów krakowskich.

Sztuki jego maja charakter anegdotek, na tle których ukazuje nam ludzi znanego mu dobrze światka, lekko z nich kpi, ale w gruncie rzeczy bardzo ich lubi i doskonale się czuje w ich towarzystwie.

„Klub kawalerów” nie należy do lepszych utworów Bałuckiego, ale mimo to sztuka ta stoi o całe niebo wyżej od banalnych, oklepanych, bulwarowych i buduarowych fars paryskich. Publiczność świetnie się bawiła i prawdopodobnie nabierze z biegiem czasu przekonanie do własnych komediopisarzy, którym się to uznanie należy już choćby dlatego, że Francuzi na pewno nie wystawią ich utworów.

Grano „Klub Kawalerów” dobrze. Na pierwszy plan wysunęli się pani Górka i p. Jaracz. Pani Skulska - Grosserowa była pełna finezji i subtelności, ale przypominała więcej angielską lady, aniżeli krakowską Jadwigę Ochotnicką. Pan Janusz naśladował z powodzeniem grą p. Krenkla. Reżyseria b. poprawna.

„Robotnik” 2 sierpnia 1920 r.


Archiwum: