Muzeum Historii Polski Ilustrowany Kuryer Wojenny
Dzisiaj jest 22 października 1926 roku Cena: 2 Mk Imieniny: Haliszki, Lody, Przybysłąwa
Redakcja: Muzeum Historii Polski w Warszawie, ul. Senatorska 35, 00-099 Warszawa, email: info@muzhp.pl

Tu jesteś: Strona główna » Wojsko » Moralna odporność żołnierza przewyższa oczekiwanie.

Moralna odporność żołnierza przewyższa oczekiwanie.

Amerykański wojskowy o polskim froncie bojowym.

 Warszawa, 9 sierpnia

Wybitny oficer amerykański, świeżo przybyły z nad Stochodu, major Griffith, zechciał się podzielić ze współpracownikiem „Kuriera Porannego” całą seryą wrażeń, wyniesionych z linii bojowych naszego frontu południowego. Powtarzamy tu z pośród nich najważniejsze, jako niepospolicie ciekawe, bo zdrowe i na wskroś bezstronne świadectwo o rzeczach nade wszystko nas obchodzących.

  Na zapytanie o nastroje naszego żołnierza, p. Griffith odrzekł:

- Jest on pełen zdumiewającej wprost pogody i nie tylko zwykłej zimnej krwi, lecz wprost imponującej flegmy.

- Miałem sposobność – mówił p. Griffith _ zetknąć się z dywizyą, nie uchodzacą bynajmniej za jedną z najlepszych, tem niemniej stwierdzić muszę, że moralna jej odporność przewyższa wszelkie oczekiwania. O demoralizacji nie może być mowy w żadnym wypadku, niestety jednak pewne braki dają się zauważyć w materialnej czysto organizacji. Komunikacye z tyłami dużo pozostawiają do życzenia i wskutek tego dowóz wielu niezbędnych przedmiotów często zgoła nie dopisuje. Sprawa jednak odżywienia przedstawia się pomyślnie. Niepomyślnym natomiast objawem jest wielkie przemęczenie, nigdy prawie nie zmienianego żołnierza.

    Na zapytanie, dotyczące bolszewickiej agitacji na froncie, odpowiedź brzmiała:

- O ile mi wolno w tym drażliwym przedmiocie opiniować, pomimo utrudniającej mi wszystko nieznajomości waszego języka – to rzec muszę, że agitacja ta nie czyni żadnych zgoła godnych uwagi postępów, przynajmniej na odcinku, który udało się mi odwiedzić. Pierwszą oznaką powodzenia sowieckiej propagandy jest zawsze rodząca się nagle gwałtowna nieufność żołnierzy do oficerów. Na odwiedzanej przeze mnie części frontu daje się zaobserwować zjawisko wręcz odwrotne. Jedyną okolicznością, mogącą bolszewickim agitatorom ułatwić ich dzieło, jest właśnie wspomniane już fizyczne przemęczenie żołnierza, sprawiające, iż na ogół pragnie on dosyć gorąco pokoju. Powtarzam jednak jeszcze raz z całym naciskiem: o rozprężeniu na podłożu polityczno-społecznem sadzę, że w najgorszym nawet razie nie może być mowy.

     Niepospolicie dobre wrażenie wywiera  pomnażanie się liczby dobrowolnych ochotników. Przybycie na front tych oddziałów pozwoli usunąć jedyny fakt ujemny, choć jak dotychczas, tragicznie nieunikniony: przeciążenie nadludzkim częstokroć trudem wciąż jednych i tychsamych ludzi, nie tracących – powtarzam – mimo to ani na chwilę moralnej odporności i otuchy.

- Jaki panuje pogląd na wartość konkretną sukcesu ochotniczej armii?

- Rutynowani starzy oficerowie lekceważą ją bardzo. Lecz przekonany jestem, że rzeczywistość w bardzo krótkim przeciągu czasu zada kłam ich, na przesądach tylko opartym opiniom.

 - Jakie są poglądy wśród wojska na przyczyny naszych niepowodzeń., o których tak wiele i często z takim hałasem rozprawia się na bezpiecznych tyłach?

- Żołnierz nie politykuje ani trochę i w tym przedmiocie rezonować nie chce. Jednak właściwy jego nastrój wyraża się w sposób dostatecznie jaskrawy w fakcie pełnym z pewnością jak najgłębszego znaczenia, a którego wiarygodność stwierdzam z całą pewnością: w rosnącej wciąż popularności generała Rydza Śmigłego. Dywizya, z którą się zetknąłem, odbyła cały odwrót z Ukrainy i odbierane w przykrych momentach niezatarte wrażenia spotęgowały tylko ich przywiązanie i podziw, które dziś manifestują oni jeszcze bodaj silniej niż kiedybądź dawniej.

- Co dałoby się powiedzieć o stosunku ludności do wojsk naszych w odwrocie?

- Mam co do tego ciekawe wiadomości z frontu białoruskiego. Ludność cywilna polska wycofała się kompletnie. Pozostali tylko Białorusini i żydzi. Białorus był na wskroś i do gruntu apatyczny, zobojętniały. Żydzi okazali się natomiast elementem wielce nieciekawym. Sympatyzowali otwarcie, częstokroć nawet czynnie z następującymi bolszewikami. Żołnierz polski nie pozwalał natomiast sobie na żadne w stosunku do nich nadużycia. Odebranie żydowi kilku kartofli było największem „przestępstwem” na jakie sobie z rzadka pozwolił częstokroć nienazbyt syty wojak, przemęczony w forsownym odwrocie. Stosowało się to jednak równie dobrze do żydów, jak i do Białorusinów.

   Wszystkie zresztą fakty, odnośnie do frontu północnego  - dodawał p. Griffith – będę mógł zbadać i zgłębić z większą oczywiście pewnością w czasie krótkiej podróży, jaką odbyć właśnie zamierzam na odcinkach najbardziej zbliżonych do zagrożonej stolicy.

   Na końcowe zapytanie, dotyczące poglądów, jakie panują w sferach wojskowych na przewidywaną pomoc ze strony koalicyi, wybitny nasz informator nie zawahał się odpowiedzieć:

 - Przyznać muszę, że na tę pomoc nie wiele kto poważnie liczy. I trudno doprawdy powstrzymać się od uwagi, że objaw to chyba bynajmniej nie zadziwiający i aż w nazbyt dużym stopniu zrozumiały i usprawiedliwiony.

 „Ilustrowany Kurier Codzienny”, 12 sierpnia 1920 r.


Archiwum: