Muzeum Historii Polski Ilustrowany Kuryer Wojenny
Dzisiaj jest 17 grudnia 1926 roku Cena: 2 Mk Imieniny: Jolanty, Łukasza, Olimpii
Redakcja: Muzeum Historii Polski w Warszawie, ul. Senatorska 35, 00-099 Warszawa, email: info@muzhp.pl

Tu jesteś: Strona główna » Wojsko » Cud Wisły

Cud Wisły

Kraków, 18 sierpnia

             „.. Oto już widzę tę zieloną wstęgę.

            „Marne...

            „Uklękam wśród krzaków winnej latorośli, przytroczony wrażeniem i jakby nabożnem wzruszeniem.

            „Widziałem już wielkie wody w tym strasznym boju. Przechodziłem z Bawarami i Meurthe, i Somme, i Anere. Byłem nad Wisłą i Tagliamento, nad Dunajem i nad Dniestrem, ale jeszcze żadna płynąca woda nie budziła w umyśle moim tego zgiełku myśli i odczuć, jak zielonawa wstęga Marne..

            „Tu pali mnie wprost ból, że staliśmy już ongi raz nad tą wodą i odejść musieliśmy nad Aisne.

            Jesteśmy tutaj z powrotem. Stoję tu i patrzę własnemi oczyma w ten dziwny krajobraz, jakby tam w ojczyźnie mojej nad Neckarem, a przecież taki, tak dziwnie inny, nieswojski.

            „Francuzi mówią o cudzie Marny. Tak, wody Marny niosły krew bohaterów i strugi ich potu. Widziały ich krwawy mozół. Te wody płyną ku Paryżowi. Czy naprawdę istnieje cud Marny?”

            Tak opisywał sprawozdawca wojenny dzienników niemieckich, Colin Ross, swe wrażenia z pobojowiska nad świętą dziś dla każdego Francuza rzeką Marną. Nad rzeką tą rozstrzygał się jeden z największych bojów, jakie zna historya. Nad rzeką tą legły żelazne legie niemieckie Hunnów. Nad rzeką tą dwukrotnie, bo w roku 1914 i 1920 załamały się  najpotężniejsze, jakie świat zna, najlepszej przygotowane ataki niemieckie, które miały przynieść tryumf pruskiemu barbarzyństwu, a zaś Paryżowi hańbę pogromu.

            Z poza pierścienia swych żołnierzy – automatów spoglądały już na wieże francuskiej stolicy Wilhelmy i Hindenburgi w radosnej pewności i oczekiwaniu, że wkrótce już oprą zwycięską stopę na bruku Paryża, że stamtąd będą dyktować pokój Francyi i światu.

            Ale oto stał się – cud Marny...

            W dwóch okresach wojny, na początku jej i na końcu, święta rzeka spłynęła krwią butnych najeźdźców. W roku zaś 1918, w ostatnim roku wojny, w zielonej wstędze Marny zatonęły bezpowrotnie butne marzenia Prusaków, załamała się nad jej brzegami i w proch się rozpadła cała krzyżacka potęga.

            Po strasznym momencie walki na śmierć i życie nastąpił – pogrom. Odetchnął Paryż, odetchnęła Francya, odetchnął świat.

            A sprawił to – cud Marny. Sprawiło to męstwo francuskiego żołnierza, dzielność wodzów, sprawiła to silna jak śmierć – wola zwycięstwa.

            Szczególny zbieg okoliczności chciał, że Polska że jej stolica Warszawa w temsamem położeniu, co wówczas Paryż.

            I o brzegi Wisły, tak jak wówczas o brzegi Marny, biją wściekłe fale nieprzyjacielskie najazdu, grożąc pochłonięciem, zalewem, a potem jarzmem i zemstą. Pisma francuskie rysują na swym łamach linię wczorajszą tak samo, jak wówczas, w przededniu klęski krzyżackiej, pod Paryżem. - Tylko poszczególne nazwy miast i punktów obronnych zamienić, a położenie będzie tosamo. Tylko tam Paryż, a tu Warszawa... Tylko tam Marna, tu – Wisła...

            I ta sama pewność zwycięstwa po stronie najeźdźców...

            15-go sierpnia mieli wejść w mury Warszawy. Dobrze poinformowany o planach naszych wrogów Berlin nie czekał nawet, aż dzicz bolszewicka zatknie na murach Warszawy swój krwawy sztandar, lecz przez swą oficyalną agencyę rozgłosi: Warszawa wzięta!

            Nie przepuszczał cichy sprzymierzeniec Leninów, że po cudzie Marny, może nastąpić także – cud Wisły, cud tej rzeki, która podobnie jak Marna w roku 1918 niesie krew polskich bohaterów i strugi ich potów, która jak przed dwoma laty Marna, patrzy na krwawy mozół wielkiego narodu.

            My jednak wiemy, że nastąpi także cud Wisły.

            Już przyszły pierwsze wieści o zwycięskim początku odporu. Już zbudził się przyczajony nad Wisłą lew bohaterstwa polskiego. Na czele hufców zbrojnych stanął i gromi już wroga Naczelnik Piłsudski. A każdy żołnierz to bohater, a każda pierś broniąca stolicy oddycha pragnieniem zwycięstwa.

            Grają armaty, rechoczą karabiny, poruszają się stalowe tanków. Od Warszawy, od zielonej wstęgi królowej rzek naszych, sunie ku najeźdźcom czarny rumak śmierci...

            Rozpoczął się cud Wisły...

            I niema wśród nas nikogo ktoby wątpił w to, iż dokona się on do reszty.

            Już nagromadzone nad Wisłą, spędzona ze wszystkich krańców Rosyi, mrowie nieprzyjaciół zwija w popłochu swe szyki, stara się ujść ciosu obrońców stolicy, już nie o tryumfach myśli, ale o uniesieniu głowy i życia.

            „Sauve qui peut” z nad Marny zmartwiałemi ze strachu usty mużyk rosyjski w swem mongolskim narzeczu.

            Niema jednak rady. Świętokradzka dłoń, co targnęła się na prawo nasze do niepodległości, co kułakiem rosyjskim ośmieliła się wygrażać Polsce tuż pod murami stolicy, ta pięść musi być strzaskana piorunowym gniewem narodu.

            I będzie.

            Sprawi to ogólna gotowość do ofiary, ogólny duch bohaterstwa. Sprawi to wymodlony w duszach naszych żarem patryotycznego uczucia, wykuty stalowym młotem zapału i woli zwycięstwa, rodzony się w rubinach krwi – cud Wisły...

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 19 sierpnia 1920 r.


Archiwum: