Muzeum Historii Polski Ilustrowany Kuryer Wojenny
Dzisiaj jest 19 października 1926 roku Cena: 2 Mk Imieniny: Michaliny, Michała, Piotra
Redakcja: Muzeum Historii Polski w Warszawie, ul. Senatorska 35, 00-099 Warszawa, email: info@muzhp.pl

Tu jesteś: Strona główna » Wojsko » Co zgubiło bolszewików?

Co zgubiło bolszewików?

Gen. Rydz-Śmigły o odwrocie czerwonej armii.   

(Od naszego korespondenta wojennego)  

 

            Miejsce postoju dowództwa frontu środkowego. 22 sierpnia 1920, 3 popoł.

            Według informacyi, jakich zebranym tutaj kilku reprezentantom prasy udzielił generał Rydz-Śmigły, głównym błędem bolszewików było to, że grupując gros swoich sił pod Warszawą, pozwolili nam skoncentrować się na linii Wieprza i przejść w ten sposób na ich skrzydło a potem na tyłu. Pozwolono im uderzyć na Warszawę, przedsięwziąwszy środki obrony jej przez kilka dni, a tymczasem wykonano główny manewr.

            Plan o tyle już się udał, że odepchnięto nieprzyjaciela teraz na linię Ostrowa, bijąc 4tą jego armię. Dalsze ruchy naszej armii, które się teraz wykonywa, będą uwieńczeniem wielkiego planu.

            Jeżeli atak powiedzie się w sposób klasyczny, nastąpi rodzaj Sedanu, nieprzyjaciel będzie się musiał poddać, albo wycofać na terytoryum niemieckie, gdzie według praw międzynarodowych powinien być rozbrojony (wypadki o których mowa już nastąpiły. Przyp. Red.). Gdyby się wyślizgnął, przez miesiąc będzie niezdolny do boju.

            Osobną role wyznaczono w tym planie armii Sikorskiego; powiedzieć o niej można tyle, że ma ona wywierać nacisk i przeć nieprzyjaciela ku wschodowi. Także zwolniona armia w Warszawie będzie odpowiednio użyta. Wojska nasze wykonują ten plan z zapałem, robiąc po 50 km. dziennie.

            Błąd dowództwa bolszewickiego przypisać można głównie ambicyom komisarzy sowieckich, którzy wymusili na niem takie ryzyko. Wszystkie wojska pchano na Warszawę, pozwalając nam skoncentrować się z boku. Nacisku w kierunku na Wieprz nie było żadnego, plątała się tam tylko jedna dywizya bolszewicka. Niezrozumiałem jest nawet, jak mogli być tacy naiwni i nie zauważyć naszej koncentracyi. Wszak w czasie walk przy zabitym dowódcy jednego z polskich pułków ochotniczych znaleźli bolszewicy rozkaz z którego mogli się domyśleć, że się odbywa koncertracya armii nad Wieprzem i jaki jest jej cel. Prawdopodobnie uważali to tylko za demonstracyę. Dowództwo bolszewickie wystawiło sobie złe świadectwo. Główną przyczyną jednak była zapewne megalomania komisarzy.

            Drugim rozwiązaniem zagadki jest to, że bolszewicy nie znali lub nie dowierzali tęgości żołnierza polskiego. Ostatnie tygodnie wprowadziły ich w błąd i wyzuły z ostrożności, nie spodziewali się, żeby polski żołnierz, który niedawno cofał się przed nimi, nagle stał się zdolnym do tak silnego uderzenia.

            Byli przekonani, że armia polska to już resztki, które łatwo będzie odrzucić.

            Na pytanie czy ochotnicy dobrze się biją, odpowiedział  że doskonale. Jest jednak zwolennikiem przydzielania ochotników do istniejących już pułków. Jego wojsko prawie nie ma ochotników. Jest to dywizya, na którą tak można liczyć, że gdy się jej da rozkaz, można położyć się spać i być przekonanym, że na oznaczoną godzinę będzie tam gdzie trzeba.

                                                                                                          K. Irzykowski.

 

"Ilustrowany Kuryer Codzienny", 28 sierpień 1920 r.


Archiwum: